Sprzedaż psów może odbywać się jedynie w miejscach ich hodowli lub chowu. Hodowcy prowadzący hodowle niezarejestrowane łamią prawo. Jeżeli jednak działamy legalnie, powinniśmy wiedzieć co nieco o tym, co możemy zagwarantować nowym właścicielom naszych pociech.

Odgórne zasady

Jeśli prowadzimy hodowlę psów rasowych, każdemu kupującemu powinniśmy wydać 4-pokoleniowy rodowód przypisany do danego szczenięcia. Niektóre stowarzyszenia wydają zamiast rodowodów tzw. metryki, które upoważniają do otrzymania rodowodu po wniesieniu opłat dodatkowych i takie praktyki również są legalne. Co jeszcze powinniśmy wręczyć wraz z pieskiem i rodowodem? Psią książeczkę zdrowia z rozpiską wszystkich obowiązkowych szczepień i zabiegów.

Do takiego pakietu powinniśmy dołożyć tak zwane gąbki zapachowe, czyli zabawkę, którym bawił się szczeniak (najczęściej są to gryzaki dla małych psów), kocyk z jego legowiska, karmę, którą jadał u nas. Powinniśmy także przygotować się merytorycznie – udzielać rzetelnych odpowiedzi na pytania do nas kierowane, nie zapominajmy także o naszych pupilach i doglądajmy ich, kontaktując się z nowymi właścicielami. To jednak kwestia już nie odgórna, a dobra wola i nasz profesjonalizm. A przecież jesteśmy profesjonalistami, prawda?

Tak poza tym...

Służyć powinniśmy także dobrą radą, na przykład jeśli pies jest z ras pracujących (np. dobermany) lub z natury mniej poukładanych (na przykład labradory) zaproponować współpracę – wskazać, który behawiorysta (Poznań lub inne miasto) jest przez nas polecany.

Pamiętajmy, że sprzedaż nie polega tylko na fotografowaniu szczeniaków i wrzucaniu ich słodkich fotek na Insta czy Facebooka (nawet jeśli nie możemy się powstrzymać, a do tego mamy świetny aparat od Sony). Jeżeli już mamy ten profil, pokazujmy zdjęcia z różnych sytuacji – zabaw, socjalizacji z człowiekiem, karmienia z mamą, pierwszej jazdy w samochodzie, z wizyt u weterynarza i tak dalej... Nie tylko fotki szczeniaków... samych w sobie, wystawionych na sprzedaż jak rzecz.

Potencjalni nowi właściciele powinni móc dostrzec, jak bardzo zależy nam na zdrowiu naszych wychowanków. A ich przyszłych towarzyszy życia.